Miniwycieczka do Narwi i okolic.

  • Drukuj

 

Od nowoczesnej techniki do tradycji i przeszłości – miniwycieczka do Narwi i okolic.

 

 

 

       9 maja odbyliśmy kolejną w ostatnich tygodniach jednodniową wycieczkę składającą się z dwóch części. W pierwszej zwiedziliśmy zakład PRONAR w Narwi, w drugiej wieś Soce na szlaku „Otwartych okiennic”.

 

       Nazwa PRONAR to połączenie cząstek dwóch wyrazów – PROdukcja i NARew. Firma składa się z 7 obszernych oddziałów – 3 w Narwi, pozostałe umiejscowiono w Siemiatyczach, Strabli, Narewce i Hajnówce. Tak w ciągu 30 lat z zakładu produkującego naczepy rozrósł się w wielki nowoczesny kombinat zatrudniający łącznie ok. 2 200 osób (1 000 w Narwi) sprzedający swoje wyroby do wielu państw świata. Najogólniej produkuje jak dawniej przyczepy do pojazdów rolniczych i drogowych, ale są to wyroby bardzo nowoczesne, a także oprzyrządowanie i maszyny towarzyszące (np. do recyklingu, maszyny rozdrabniające, siłowniki).

       Równocześnie sztab konstruktorów (zakład zatrudnia 200 takich specjalistów) ciągle pracuje nadal nad udoskonalaniem samych wyrobów finalnych jak też ich części posługując się najnowszymi technologiami (lasery, drukarki 3D). Dużą wagę przywiązuje się do precyzji wykonania, dlatego rozbudowana jest kontrolna stacja diagnostyczna (kamery termowizyjne, badania metalograficzne, składu chemicznego i wiele innych). Cała produkcja jest w dużym stopniu zautomatyzowana i skomputeryzowana.

       Firma ponadto posiada duże lotnisko dla helikopterów i samolotów. Często z niego korzystają śmigłowce sanitarne. W trosce o pracowników sprawnie działa stołówka (byliśmy w niej częstowani obiadem).

       Wyjechaliśmy z Pronaru pod wielkim wrażeniem i dumni, że w naszym województwie mamy firmę takiej skali i rangi (liczne nagrody za poszczególne wyroby).

       Bardzo serdecznie dziękujemy szefowi firmy p. Martyniukowi, a także świetnej przewodniczce pani Joannie za możliwość poznania zakładu. Wyjechaliśmy z przekonaniem i podziwem dla pasji, pracowitości i zaangażowania zarówno kierownictwa firmy jak też pracowników.

       Popołudnie spędziliśmy w zupełnie innej scenerii i nastroju. Kilka kilometrów od Narwi rozciąga się „Szlak otwartych okiennic”. To wsie, które zachowały dawną architekturę i zdobnictwo drewnianych domów zwracających uwagę pięknie malowanymi okiennicami, a także rzeźbionymi elementami w narożach domów.

       Jedną z takich wsi są Soce, wieś składająca się z trzech części zaznaczonych przydrożnymi krzyżami, niektóre są pamiątkami po modlitwach w okresie zarazy cholery.

       W jednej z tych wsi obejrzeliśmy niewielkie muzeum regionalne z wielością eksponatów – pamiątek sztuki tkackiej i innego rękodzieła, wyrobów drewnianych, wyposażenia izb.

       Jedna z gospodyń prowadzi w dawnej stodole rodzaj gospody, suto serwując w niej specjały ludowej kuchni – niezwykłej smakowitości różnorodne sery, wyroby wędliniarskie, wypieki. Można też tam posłuchać ciekawych, choć na ogół smutnych opowieści bardzo starszych pań – o dawnych dziejach, o bieżeństwie, o trudach życia, o biedzie. Nie zabrakło jednak też dawnych tradycyjnych pieśni ludowych.

       Pełni bardzo różnorodnych wrażeń wróciliśmy do domu. Aż dziw, że różnorodność świata dawnego i współczesnego, nowoczesnej techniki i pięknego rękodzieła da się zobaczyć w ciągu jednego dnia, na niewielkim terenie tuż obok nas. Jest o czym myśleć.

Autor: mgr Antonina SKORUK

Foto-galeria: Irena SIDORUK